cafemrok blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2009

Po pierwszej części remake’u filmu Johna Carpentera, obiecałem sobie, że na kontynuację do kina nie pójdę. Rob Zombie zaskoczył mnie baaardzo negatywnie. Jednakże druga część coraz bardziej mnie intryguje. Chociażby faktem, iż już dwa miesiące po rozpoczęciu produkcji ukazuje się obiecujący zwiastun. Oglądajcie:

Ostatnio nie pisałem za wiele, bo i w świecie grozy nie wiele się działo. Nie wyszło nic godnego uwagi, więc odgrzewam stare dobre kino włoskie. Ostatnio robię sobie wieczorki z żywymi trupami Fulciego i Romero. Może niedługo skrobnę jakąś recenzję, albo jakieś przemyślenia co do filmów. Ponadto w akcie desperacji chwyciłem się za romans, melodramat, czy jak tam nazwać produkcję „Vicky, Cristina, Barcelona„. Allen ciągle w dobrej formie.
Co do książek to mam mały postój. Czytam trochę opowiadań Kinga. Beznadzieja. Cenię go za powieści, ale w krótkich formach zupełnie się nie sprawdza. O wiele bardziej polecam Mastertona, a szczególnie zbiór Festiwal Strachu. Najlepsze opowiadanie ze zbioru to Antymikołaj. Ku waszej uciesze powiem, że znajdziecie je w internecie. O tu: carpenoctem


Gatunek:
Horror
Reżyseria: Pascal Laugier
Scenariusz: Pascal Laugier
Obsada: Morjana Alaoui, Mylene Jampanoi, Catherine Begin 
Rok produkcji: 2008
Produkcja: Francja

MARTYRS

Pascal Laugier – reżyser i scenarzysta -określił  swój film w wywiadzie dla Shocktillyoudrop jako suspense-mystery film. To bardzo wyrafinowana opinia, ale wcale nie tak zła, jak mogłoby się wydawać. Przede wszystkim kontrastuje z innymi określeniami : torture porn, gore, snuff film. Martyrs na szczęście nie daje poczucia bezsensu, jakie towarzyszy widzowi, podczas oglądania kolejnej krwawej jatki. Na pytanie: „po co?”, reżyser odpowiada pytaniem:  „Czym jest cierpienie?”.

Historia zaczyna się od przejmującej sceny ucieczki, pewnej dziewczynki (Lucie), ze starej fabryki. Na jaw wychodzi długo ukrywana prawda o torturach jakie przechodziła. Rzecz dzieje się w latach 70. Teraz, dorosła już Lucie, chce dokonać zemsty i wraz ze swoją przyjaciółką z sierocińca, Aną, wyrusza na łów. Bardzo zresztą krwawy. Oprócz walki z oprawcami, musi także pojedynkować się z własnym umysłem, który często płata figle.

Już na początku film przykuwa sporą uwagę. Zwykle ucieczka od szaleńców, lubujących się w sprawianiu bólu, kończy typowy horror. Możemy więc nie tylko przeżywać razem z Lucie cierpienie i frustrację, ale także zastanowić się, jak tacy ludzie wracają do godnego życia. Szkoda jednak, że temat powrotu do społeczeństwa nie został jakoś specjalnie zarysowany. Mimo wszystko kolejną zaletą produkcji jest duża ilość pytań. Trochę zmartwiłem się, kiedy na końcu nie otrzymałem na wiele z nich odpowiedzi. Zwłaszcza niedbale rozwinięty został główny (tytułowy) wątek, który porusza wartości teologiczne. Omówione są, jak dla mnie, zbyt małostkowo.

Martyrs to nie tylko dobra historia, ale znakomite wykonanie. Szczególnie przejmująca jest rola Morjany Alaoui, czyli właśnie Any. Grana przez nią postać jest bardzo naturalna. Mimo tragedii jaką przeżywa nie ubywa jej kobiecej wrażliwości, tęsknoty za rodziną, miłości. Od początku widz darzy Anę sympatią. Podobnie jest z Lucie. Każdy, kto oglądał film z pewnością zauważył, że nad osobowością tej drugiej ciąży konflikt tragiczny. Znakomite zdjęcia oddają rozpaczliwość wydarzeń. Nie mamy tu pojedynczych, migających klatek. Cierpienie zostało ukazane od dołu do góry. Kompletu dopełnia znakomita, aczkolwiek oszczędna muzyka Cortesów.

Pascal Laugier podzielił film na dwie części. W pierwszej podróżujemy za Lucie, w drugiej za jej przyjaciółką. Części te różnią się konstrukcją grozy, ale z czasem scalają się w jednoznaczny element układanki. Pierwsza jest bardzo dynamiczna. Nie brakuje tu szybkich zwrotów kamery, gry świateł, oraz brutalnych , spontanicznych scen. Kolejna ukazuje cierpienie w statycznej formie. Być może nawet to ta bardziej przeraża. Kadry wypełnione udręczonymi twarzami i te oczy z których wylewa się bezsilność. To kolejne zaskoczenie. Zwykle akcja poprzedzona jest spokojnym wstępem. Może się wydawać, że taki zabieg będzie irytować, nastawionego na szybki przebieg wydarzeń widza. W moim przypadku tak nie było. To wyciszenie wydało mi się potrzebne do refleksji …

Kompletnie nie zgadzam się z opiniami, według których film można porównać do Inside czy Frontière(s). Może nie jest to typowa produkcja z wyższej półki, ale z pewnością o klasę lepsza. Bardzo cenię, kiedy film daje powód do przemyśleń. Takich, żeby zapamiętać go na jakiś czas. Dlatego właśnie Martyrs, tak bardzo mi się podobał. Dlatego właśnie polecam każdemu!

Oto zwiastun dobrze zapowiadającego się polskiego filmu amatorskiego: OPERACJA JASNOWIDZ.



Już niedługo w internecie pojawi się pełna wersja produkcji.

Water Horror

1 komentarz

Pokazał mi brat filmik z wyrazem przerażenia wymalowanego na ustach.
- Patrz. Prze***ane!
Mnie nie przestraszyło. Bardziej rozśmieszyło. Zobaczcie:



  • RSS