cafemrok blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2009

Już jest! Pierwszy zwiastun długo oczekiwanego remake’u.

W roli Freddy’ego Jackie Haley.Amerykańska premiera zapowiadana jest na 30 kwietnia 2010.

Film Williama Higo, o którym wiemy tylko tyle, że od dziecka ma obsesje na punkcie krwi. Może w przyszłości zaskoczy wszystkich dobrą pełnometrażówką?

I jak wytłumaczyć dziewczynie, że dla przyjemności, a nie dla Megan? :)

Wydawnictwo: Albatros
ISBN:83-7359-315-2Liczba stron: 632
Wyobraźcie sobie świat którym zawładnęły makabryczne bestie. Nie ma światła, komunikacji, środków masowego przekazu. Wszyscy zdani są na siebie, a niezrozumienie przytłacza bardziej niż mrok otaczających zjawisk. Toż to apokalipsa, powiedzieliby niektórzy. I mieliby rację.

Dean Koontz przedstawia nam swoją wizję końca(?) świata. Według amerykańskiego autora zacznie się od deszczu. Niespodziewanego, cuchnącego, który sprawia, że ludzie wariują. Kosmici, będący sprawcami ataku, mają niesamowicie rozwiniętą technikę. Potrafią przenikać przez ściany, latać, zabierać ludziom twarze. To bardzo oryginalna wizja. Niestety pozostawiona trochę w samopas, gdyż pisarz nie wyjaśnia nam technologii najeźdźców. Uznaje ją po prostu za bardzo zaawansowaną i basta. Wiem, że nie każdy zwolennik horroru mnie zrozumie, ale czytelnicy literatury fantastycznonaukowej na pewno chcieliby wiedzieć na czym te cuda polegają.
Wspomniany powyżej świat poznajemy z Molly Sloan i jej mężem Neilem. Ona jest niespełnioną powieściopisarką, zakochaną w T.S. Eliocie.  On, niedoszłym księdzem, imającym się różnych zawodów. Ta na pozór nieciekawa para będzie miała szczególne zadanie. Jakie? Zapraszam do lektury.

Jeżeli chodzi o stronę techniczną, nie ma się do czego przyczepić. Amerykański pisarz już długo jest na rynku i wie jakim językiem się posługiwać. Dean Koontz po raz kolejny udowadnia, że porównania do Kinga nie są bezpodstawne. Długie opisy, sprawne dialogi, to wszystko wpływa na fakt, że mimowolnie przychodzi na myśl jego konkurent. W Apokalipsie zabrakło wczucia się w akcję. Miejscami opisy są zbyt nużące i niewspółmierne do charakteru sytuacji. Dialogi napisane umiejętnie i naturalnie.

Niezmiernie słabym punktem jest zakończenie. Zaskakuje, ale bardzo negatywnie. Miałem wrażenie, że autor pisał je w pośpiechu, jakby chciał zdążyć do kibelka. Końcowe rozdziały rozczarowują swoim oschłym charakterem. Poczułem się, jakby autor pogłaskał mnie po głowie: Biedny chłopczyku, chciałeś happy end’u, to masz… Mimo to, warto sięgnąć po książkę Koontza. Nawet najbardziej zagorzałemu fanowi horroru przyda się wyprawa do makabry przyszłości.

Gatunek:
Thriler
Reżyseria: Alexandre Aja
Scenariusz: Grégory Levasseur, Alexandre Aja
Obsada: Cecile De France, Maiwenn Le Besco
Rok produkcji: 2003
Produkcja: Francja


Kino europejskie, jeżeli chodzi o horror, nie jest może tak produktywne jak  Amerykańskie, czy Japońskie. Kontrastów jest wiele. Spośród nich, jeden najważniejszy – te produkcje naprawdę straszą.

Na początku był zły sen. Marie(Cécile De France ) budzi się z koszmaru i tak zaczyna się jej koszmar. Wspomniana bohaterka, wraz z przyjaciółką, Alex (Maiwenn Le Besco), dociera do położonego na odludziu domu. Dziewczyny, wśród wiejskiej scenerii, mają zamiar się uczyć. Nie dane im będzie zaznać spokoju. Pewnej nocy włamuje się tam seryjny morderca. Zabija całą rodzinę Alex. Marie musi ocalić własną skórę, oraz przyjaciółkę…

Zaczyna się jak typowy slasher. Wykonany jest za to bardzo solidnie i nie pozostawia miejsca na nudę. Film Alexandre Aja będzie gratką dla fanów gore. Zawiera bardzo brutalne sceny. Chyba staną się typowe dla kina francuskiego – zwłaszcza po wydanych później Frontiere(s) i Martyrs. Ciemne obrazy (całość toczy się w nocy) i mroczne scenerie sprawiają, że produkcję cechuje fantastyczny klimat.

Akcja zaczyna przybierać na tempie już w pierwszych minutach filmu. Reżyser – debiutant przedstawia świat spaczonego umysłu bardzo pomysłowo. Najmocniejszą stroną produkcji jest końcówka, która zaskakuje i pozostawia swobodę interpretacji. Wyraźnie widać nawiązania do najznakomitszych slasherów. Repertuar oręża zabójcy także wzbudza szacunek. Nie sposób zapomnieć o znakomitych zdjęciach Maxime Alexandre’a. Pośród znakomicie oświetlonych scen rzezi znalazł miejsce na klimatyczne krajobrazy. Nie zastosował szczególnie oryginalnych technik, ale są wyborne w ich prostocie. Całości dopełnia wyśmienita muzyka. Znakomicie wpasowuje się do ukazywanych scen i nie drażni ucha.

Blady Strach posiada także wady. Jedną z nich jest głupota członków rodziny Alex. Miałem wrażenie, że zamienili się na mózgi z odtwórczyniami ról w Hostelu 2. Inna, to frustrująca oszczędność ścieżki dźwiękowej. Dobrej muzyki często brakowało w scenach, gdzie byłoby to wskazane.

Reasumując, można być dumnym z kina europejskiego. Wreszcie ktoś trzyma należyty poziom.  Jeżeli nadal będzie się rozwijać w tym kierunku, fani kina grozy mogą spać spokojnie.


  • RSS