cafemrok blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2010

Dość już głośno było o tej sympatycznej animacyjce. Trudno się dziwicz, bo jest naprawdę świetna.


Scenariusz i reżyseria Rodrigo Blaas. Więcej przeczytacie na oficjalnej stronie shorta.

Gatunek:
Czarna komedia
Reżyseria: Juliusz Machulski
Scenariusz: Adam Dobrzycki, Juliusz Machulski;
Obsada: Robert Więckiewicz, Janusz Chabior, Małgorzata Buczkowska ;
Rok produkcji: 2010
Produkcja: Polska


O filmie Machulskiego dowiedziałem się dość wcześnie. Śledziłem prace nad filmem i z zaciekawieniem oglądałem kolejne zwiastuny. Jednocześnie dane mi było przeżyć spiralę wrażeń: od zachwytów, po załamanie. Mówi się, że nie wolno oceniać filmu przed seansem. Zaiste.

Pełnokrwista komedia” opowiada o rodzinie Makarewiczów. Zmieniają oni miejsce zamieszkania i stają przed problemem wyżywienia czwórki dzieci (piąte w drodze!). W małej miejscowości Odlotowo na Mazurach giną niespodziewanie: listonosz, kobieta z opieki społecznej, ksiądz z ministrantem itd… Oglądamy te perypetie z punktu widzenia samej rodziny, niezdarnych policjantów, czy nieszczęsnych porwanych. W tle, gra chwytliwa muzyka Michała Lorenca

Zaczyna się bardzo dobrze. Dawno (a może nigdy) nie widziałem tak dobrej czołówki filmu. Po dość drętwym prologu zostajemy uraczeni serią wzorzystych rycin, niczym ze średniowiecznej księgi. Zupełnie, jak w klimatycznym  horrorze. Dalej pod względem grozy jest bardzo słabo. Znudzeni poczują się ci, którzy przyszli do kin nastawiając się na horror (już nie mówię o fanach gore). Produkcja Juliusza Machulskiego jest grzeczniutka i bardzo łagodna.

Co z komedią? Przecież za to cenimy reżysera „Seksmisji” najbardziej. I pod tym względem jest niezbyt dobrze, ale już ciut lepiej. Parę scen to prawdziwe smaczki (np. dziewczynka z nogami księdza), ale czasami są to próby na siłę (scena z głuchoniemą). Ogólnie, poziom zabawnych sytuacji powinien zadowolić, ale niczym ponadto się nie wyróżnia.

Całość nakręcona jest bardzo sprawnie. Niektóre sceny są nawet zbyt wyważone. Niemniej, wieje z daleka pełnym profesjonalizmem. Wspomniałem już o „muzyce” Michała Lorenca. To kilka wpadających w ucho kawałków, które po półtoragodzinnym seansie zaczynają się nudzić. Ponadto widać, że autor zachwycił się ścieżką dźwiękową do „Piratów z Karaibów”, bo jeden z utworów jest jakby żywcem zapożyczony od Klausa Badelta.

Jako kino familijne, film sprawdza się znakomicie. Przytłacza, niestety, zbyt duża ilość wątków, które nie mają większego wpływu na finał historii. Za duża jest tu różnorodność bohaterów, tak, że nie zdążymy z żadnym z nich się zaprzyjaźnić. Nawet rodzina Makarewiczów zbyt często znika nam z kadru, byśmy mogli jakoś szczególnie się z nią związać.

Juliusz Machulski to postać zjawiskowa na polskiej scenie filmowej. Często eksperymentuje i prawie nigdy nie zaliczył wpadki. Przyzwyczajeni do jego wysokiej formy oczekujemy filmów wspaniałych. Ostatnio zawodzi, ale „Kołysanka” to naprawdę sympatyczny film. Osobiście, ulokowałbym go gdzieś pomiędzy „Ile waży koń trojański” a „Vinci”, bo do „Seksmisji” i „Kilera” bardzo jej daleko.

Już jakiś czas temu (przepraszam za refleks) na oficjalnym polskim blogu Grahama Mastertona pojawił się wpis dotyczący pozycji na temat twórczości autora. Książkę przygotowują Piotr Pocztarek i Robert Cichowlas – redakcja wspomnianego bloga. Oto smakowite kąski które tam znajdziecie:

I ) OPOWIADANIA

1)A polite murder – niepublikowane opowiadanie z 1976 roku
2)Anka – niepublikowane opowiadanie z 2008 roku (ciekawostka – umiejscowione w Polsce, traktujące o Babie Jadze)
3)Dog days – niepublikowane opowiadanie z 2007 roku
4)Half-sick of shadows – niepublikowane opowiadanie z 2009 roku (oparte o wiersz lorda Alfreda Tennysona „Lady of Shalott” )
5)Spirits of the age – niepublikowane opowiadanie z 2000 roku
6)Underbed – niepublikowane opowiadanie z 1996 roku ( ciekawostka – Graham uważa je za jedno z najlepszych w swojej karierze) 
7)Saint Bronach’s Shrift -
nowe opowiadanie, napisane zostało na „The Sunday Times Short Story
Award 2010″  i  jest obecnie rozpatrywane jako scenariusz serialu
telewizyjnego.

II ) POZOSTAŁE TEKSTY

1)Rules of writing - felieton Grahama na temat pisania horrorów
2)If pigs could sing – fragmenty nigdy nie dokończonej powieści humorystycznej na temat braci, którzy zakładają kapelę rockową.
3)Manitou -
oryginalne zakończenie powieści Manitou z 1975 roku, nigdy nie wydane
poza USA. Lepsze niż to, z którym mieliśmy do czynienia w Polsce. Są to
rozdziały 7 i 8.

III) WIERSZE

- For Wiescka Christmas 2005
- A Farewell to Ireland
- Marriage
- Les Professeurs
- Sunday Prayer Meeting

Ponadto, autorzy zapewniają, że: „W książce znajdziecie również całą masę analiz,
recenzji, ciekawostek, omówionych wątków z życia prywatnego, obszerny
wywiad-rzekę
z Grahamem Mastertonem i wiele innych niespodzianek!

Roboczy tytuł to: „Graham Masterton: oko w oko z mistrzem grozy”

Dla fanów twórczości brytyjczyka pozycja obowiązkowa!

Ekhem, ekhem…
   Wydawnictwo Albatros ogłosiło wznowienie książki „Śmiertelne sny„. Za pozycją nie przepadam (jak w ogóle za cyklem Wojowników Nocy), ale, co ciekawe, książka ma zupełnie inną szatę graficzną. Byłoby bosko, gdyby nie te fatalne czcionki!

   Poniżej link do zwiastuna amatorskiego filmu nakręconego na podst. opowiadania „W sali egzekucyjnejStephena Kinga.

   Warto przeczytać jedno z pierwszych opowiadań Roberta Cichowlasa. Opublikowane na jego oficjalnym blogu: KLIK.

   Ponadto duet Cichowlas & Kyrcz szykują kolejną (po Twarzach Szatana i Siedlisku) pozycję zatytułowaną „Koszmar na miarę”. Poniżej opis:

Kiedy ubrania w ekskluzywnym sklepie odzieżowym zaczynają samoistnie
krwawić, a niegdyś jowialny kierownik traci nad sobą kontrolę, życie
grupki sprzedawców zamienia się w koszmar…
W tajemniczych
okolicznościach w sklepowej przymierzalni ginie klient. Pewną staruszkę
dręczą krwawe wizje. Coś opętuje jedną z kasjerek, uwalniając z jej
głowy jaszczuropodobną bestię…
Złowroga siła opanowała gigantyczny
salon w centrum handlowym Stary Browar w Poznaniu. Ekspedient Bartek
Lipski wraz z kilkoma znajomymi wpadają na trop demona pochodzącego z
podkarpackich lasów. Przywołany do życia sieje śmierć i zniszczenie.

Wydawnictwo:AlbatrosProsz i S-ka
 ISBN:
83-7298-396-8
Liczba stron 300

Wujek Stefcio długo ukrywał się pod pseudonimem  Richard Bachman. Z tym też związana jest ciekawa sprawa, gdyż swoje alter ego traktował niemal, jak drugiego człowieka. Zadedykował mu nawet (przeciętną) książkę Mroczna połowa. Niejaki Steve Brown odkrył tajemnicę Kinga i publicznie (po uzgodnieniu tego z samym zainteresowanym) wyjawił tajemnicę. Inspiracją do poszukiwań było przeczytanie Chudszego, w którym to widocznie widać było styl pisarza. Chciałem przekonać się o tym na własnej skórze.

Billy Halleck jest dobrze prosperującym adwokatem, ma wspaniałą żonę, kochaną córkę. Jego życie to pasmo sukcesów. Żeby jednak nam – czytelnikom – się nie nudziło pojawia się kłopot. Billy potrącił staruszkę Cygankę. Szybko sprawę udaje się zatuszować dzięki jego znajomościom w policji i sądzie. O zdarzeniu nie zapomina cygański mentor. Jednym słowem rzuca na Billego klątwę.
Chudszy…

Mam wrażenie, że pewnego wieczoru Kingowi przy piwku wpadł do głowy pomysł: a napiszę książkę o chudnięciu. Nie wątpię w to, że „król horroru” jest profesjonalistą, ale Richard Bachman raczej tej cechy nie posiada. Da się to zauważyć zarówno w tej pozycji, jak i „Ostatnim bastionie Barta Dawesa”. Ikarowy lot szybko zamienił się w upadek, bo na tym pomyśle sens książki się kończy. Odział to w szatę rozważań o Cyganach i współczesnej cywilizacji niszczącej tradycję, dodał coś o relacjach w rodzinie, ale nie wyciągnął żadnych wniosków.

Znacie Kinga (mam nadzieję), jest gadułą jakich mało, ale takim przy którym ciężko się nudzić. Niestety w Chudszym nie miał za bardzo o czym rozprawiać i to niestety widać. Wciska na siłę niektóre zdarzenia, a  dialogi stają się nużące. Brakowało mi tu starego dobrego Kinga. Myślę, że o wiele lepiej wypadłaby realizacja tej ciekawej idei jako opowiadania. Podobnie, jak Bonnie Winter Mastertona, książka rozczarowuje małą ilością wątków.
Swoją drogą ciekawie jest porównać pozycję z Kamizelką Bolesława Prusa. To dwa zupełnie gatunki, ale zarys ogólny ten sam. Chudnięcie z powodu choroby. Na tym polu zwycięża Polak. Jego utwór jest arcydziełem pozytywistycznej nowelistyki.

Nie mogę polecić Chudszego. W ogóle nie lubię Richarda Bachmana, bo on właśnie przyćmiewa swoją pseudomroczną osobowością mistrza. Za dużo akcji, za mało wyjaśnień. Zakończenie też było zrobione na siłę. Dla koneserów.


  • RSS