cafemrok blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2011

Film określony jako rollercoaster emocji… i rzeczywiście, zaskoczenie jest spore!

Nowy Hellraiser wygląda fatalnie…

Piękna Kate Beckinsale powraca do Underworlda, ale czy z serii można wykrzesać coś więcej?

Nie wiem jaki sens miało kręcenie kontynuacji beznadziejnego Ghost Ridera. Najwyraźniej się sprzedał…

W przeciwieństwie do poprzedniego ten zwiastun wygląda obiecująco. Tak jak i obsada: Rachel Weisz, Naomi Watts, Daniel Craig. Film Johna Sheridana nosi polski tytuł Dom Snów i wzbudził moje zainteresowanie.

Wydawnictwo: Nisza
ISBN:978-83-62795-00-0

Liczba stron:
166



Dawid Kain na swoim blogu był ostatnio zaskoczony jeszcze jedną recenzją Gęby w niebie. Postanowiłem zadziwić go jeszcze bardziej i spłatać figla kolejną opinią. Powyższy tytuł jest drugą powieścią w dorobku autora, zaraz po „prawym, lewym, złamanym” i został wyróżniony w konkursie Igrzyska Literackie w kategorii na najlepszą powieść. W moim prywatnym rankingu otrzymuje Grand Prix Hols, bo to najlepsza książka jaką czytałem dotychczas w wakacje.

A co my tutaj mamy? Oto wizja świata, który czai się za rogiem – już kilka lat przed nami. Wszyscy poprawiają swoje ciała, legalnie aplikują sobie narkotyki i czytają gówno warte powieści. Głupotę masy próbuje wykorzystać Filip, handlujący dotychczas figurkami katolickimi itp. nabijaczami kont. Przypadkiem napotyka on Marka – śmietnikowego kaznodzieję, który czyni prawdziwe cuda. Postanawia zrobić z niego przywódcę nowej religii. W całym przedsięwzięciu dość biernie pomaga mu sfrustrowany swoją nieudolnością pisarz Jan.

Fabuła jest niezmiernie ciekawa, ale podobnie interesujący jest język, którym przystrojona została powieść. Narrator prowadzi dialog z czytelnikami nie tylko na poziomie merytorycznym, ale też dosłownie – „ani mi się ważcie odchodzić od tych kartek”. To bawi, a jednocześnie naprawdę nie chce się „odchodzić od tych kartek”.

Płytkość postaci została nakreślona naprawdę głęboko. Jakkolwiek dziwacznie to brzmi, tak jest w istocie. Każdy ma ciekawą przeszłość, która niewiele znaczy na przestrzeni rozwoju fabuły, ale pomaga ocenić bohaterów. Wykorzystanie ulicznego proroka nowej religii udało się autorowi znakomicie. Dawid Kain wiernie odtworzył psychologię tłumu, który, swoją drogą, jest ostatnio coraz podatniejszy na manipulacje.

Całość stanowi rzecz godną polecenia. Jedyne do czego można się przyczepić to zakończenie. Przewracając kolejne strony, podsycały i nadymały się moje oczekiwania, lecz zamiast donośnego BUM, wyszło przeciągłe pfrrr…, jak po puszczeniu niezawiązanej szyjki balona. Zmiana poglądów Filipa co do Marka nastąpiła zbyt szybko, przez co nie wiadomo osowglechosi. Ważne wątki nie zostały wyjaśnione, a niektóre postaci całkowicie pominięte w ostatecznym rozrachunku. Ale to też pozytywnie świadczy o  wcześniejszych stronach powieści. Aż chciałoby się poznać dalsze losy niektórych postaci.

Tak, czy inaczej – warto
!

Już w kinach możemy podziwiać kolejną część filmowego tasiemca. A ja chyba oszukam przeznaczenie i tym razem daruję sobie seans.

Wydawnictwo: FuKang
ISBN:978-83-922634-8-7

Liczba stron: 136



Kazimierz Kyrcz Jr. lubi straszyć w duetach, Dawid Kain różnie, ale jak się już spotkają to wychodzi z tego zawsze… zbiorek opowiadań. I to już trzeci we wspólnej karierze obu pisarzy.

Zanim przejdę do tego co tygryski lubią najbardziej, trochę o wydaniu zbiorku, gdyż to mój pierwszy kontakt z wydawnictwem FUKANG. Okładka jest po prostu wspaniała. Dużo na niej (modnego ostatnio) różu, ale dzięki umiejętnemu żonglowaniem kontrastem nie ma obciachu. Kicz jest, jak najbardziej, ale wielce zamierzony! W środku szału nie ma, koszmar dla oczu – literki malutkie jak krasnale, ale w zgodzie z formatem. Zbiór ten to nie żadne tomisko, wręcz przeciwnie – można spokojnie brać na plażę.

Wszystkie opowiadania w Chorym, chorszym, trupie miał łączyć wspólny wątek – choroby psychicznej. Napisałem „miał”, bo choć w niektórych jest on dość dobrze zarysowany, tak gdzie indziej tego nie widać. Ponadto, jeżeli autorzy zdecydowali się na jeden temat, to powinno to wyrównać poziom tekstów. Moim zdaniem tak nie jest. Kilka opowiadań jest naprawdę świetnych: Wybierz swoją chorobę – wariacja na temat roli weny w życiu pisarza, Na wysypisku – pojawiające się części ciała przekleństwem samotnika, czy Mała miss – wizja odmłodzonego społeczeństwa. Zdarzyły się też takie, których treść zapomniałem zaraz po przeczytaniu: El hombre invisible (ciekawy jestem, czy tytuł został zaczerpnięty z Pedała W.S. Bourroughsa?), czy Ciernie kiełkujące w tobie. Moim zdaniem to opowiadania nijakie – godne opublikowania w internecie, ale nie na papierze. Ale to tylko dwie wpadki, a zabawy dostarcza pozostałe jedenaście tekstów!

Autorzy zbiorku zgodnie twierdzą, co rzuca się w oczy, że mieli podczas pracy naprawdę świetną zabawę. To widać! Atmosfera psychodeli daje się odczuć po przeczytaniu niemal każdego z opowiadań. W końcu książka ma być prequelem do pojawiającego się na naszym rynku dziwnego gatunku bizarro.

Myślę, że z czystym sumieniem mogę polecić ten tomik na wakacje. Bo wtedy można zapomnieć o dniu codziennym, wyrwać się z szarości świata – i w tym pomoże wam Chory, chorszy, trup. Ale bez odpowiedniego nastawienia, na prawdziwą wkrętę mogą liczyć tylko fani tak odważnego stylu.

Ewolucja zombie w kulturze masowej!
Kto czyta Kwejka ten widział, kto nie ten niech zerknie: KLIK!
Szczerze mówiąc nie wiem, czy to prawda, ale autor wydaje się być wiarygodny, tekst również. I nawet mi odpowiada, że zombie wzięło się z voodoo. Zawsze tam jakaś atmosfera grozy, nie?

Nowe CN

Brak komentarzy

Bardzo ładnie rozwinął się serwis CarpeNoctem. Jeżeli będą trzymać poziom to mogą stać się najlepszym polskim serwisem poświęconym grozie. Polecam- zajrzyjcie!
Znajduje się tam też wywiad z Rafałem Kuletą i jego nowe szorty: KLIK!


  • RSS