cafemrok blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: film

Zawistun filmu Raven na motywach opowiadań Edgara Allana Poe.

*
Niedawno miała miejsce premiera nowej powieści Dawida Kaina. Jej fragment znajdziecie tu: KLIK!

*
Warto powalczyć o nową powieść Kazimierza Kyrcza Jr i Łukasza Radeckiego Lek na lęk. Na portalu Elizjon organizowany jest konkurs. KLIK!

*
Zajrzyjcie też na stronę Stefana Dardy, gdzie znajdziecie jego opowiadanie SŁOWO CZARNEGO.

*
Jeśli ktoś nie ma co oglądać, to może obejrzeć Stephena Kinga. Przez godzinę. W internecie pojawiło się godzinne nagranie z Savannah Book Festival 2012.
KLIK!



Ridley Scott
wraca do science-fiction!!! Przy nowym projekcie zatrudnił m.in. ostatnio bardzo eksploatowanego (ale to dobrze, bo moim skromnym zdaniem to dobry aktor) Michaela Fassbendera. Pojawi się też Charlize Theron.


Gatunek:
Thriller/Horror
Reżyseria: Gabe Ibáñez;
Scenariusz: Javier Gallon
Rok produkcji: 2009;
Produkcja: Hiszpania


Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak często dajemy się wodzić za nos stereotypom. A one są wśród nas, otaczają nas zewsząd i wchodzą nam za kołnierze. Niektóre z nich powstały dopiero niedawno, prawda? Jak na przykład ten, że Hiszpanie kręcą horrory dobre. I właśnie podobny trend zaciągnął mnie przed ekran na seans nowego filmu Gabe Ibaneza – hiszpańskiego twórcę… reklam!

Historia matki i syna. Syn nie chciał się bawić w chowanego. Dlaczego? Bo bał się, że mama go nie znajdzie. I właśnie! Podczas podróży na pewną wyspę – Hierro, na której mają spędzić w odosobnieniu wakacje, chłopczyk ginie. Matka nie może pogodzić się z tragedią. Nie wieży, że ciało odnalezione w morzu należy do Antonia. Rozpoczyna śledztwo, w którym okazuje się, że nie tylko ona straciła na wyspie dziecko…

Na ekranie, podczas seansu pojawia się wiele strasznych, mrocznych i klimatycznych scen. Jednak od początku można zauważyć, że reżyserowi chodzi o to, abyśmy skupili się i wczuli w strach matki zaginionego chłopca. To jej lęki są tu wyszczególnione. Niestety, moim zdaniem jak na horror to mało. Starczyłoby na dramat psychologiczny (choć może Wyspa zaginionych do takiego aspiruje? ), ostatecznie thriller. Niestety jako horror film wypada zaklasyfikować do kategorii light.

Opakowanie wizualne jest naprawdę świetne i rekompensuje w części prostolinijność fabuły. Zdjęcia naturalnej przyrody wyspy i potęgi wody zasługują na najwyższe noty. To głównie dzięki nim w filmie zostaje zbudowany tak nietuzinkowy klimat.

Film jest oszczędny jeżeli chodzi o liczbę aktorów, lecz ci, którzy się pojawiają, spisują się znakomicie. Prym wiedzie oczywiście Elena Anaya. Szczerze mówiąc, myślałem, że jej zadaniem będzie tylko „wyglądać”, lecz okazało się, że jest bardzo utalentowaną aktorką. Patrzymy na jej postać niemal cały czas, więc Elena mogła ukazać całe spektrum emocji. Robi to i to w wielkim stylu.

Wyspa zaginionych powtarza po Sierocińcu motyw matki i dziecko. Niestety robi to bardziej łopatologicznie i za mało strasznie. Mimo wszystko da się tu znaleźć elementy warte polecenia. Powtórzę jeszcze raz: zdjęcia są naprawdę świetne!
A wracając do stereotypów… No tak, Hiszpanie kręcą dobre horrory.
Ale średnie też.

Dyrektorka teatru, zaginiony aktor i czary. A wszystko w chłodnych klimatach Norwegii.



Tym razem w USA

Chory pomysł…

… ale takie są najlepsze }:-)

Kolejna polecanka z zasobów internetu. Na JoeMonsterze pojawił się ciekawy artykuł na temat tego, czym inspirowali się twórcy horrorów. Bo musicie wiedzieć, że nie wszystko było fikcją…

Nowy Hellraiser wygląda fatalnie…

Piękna Kate Beckinsale powraca do Underworlda, ale czy z serii można wykrzesać coś więcej?

Nie wiem jaki sens miało kręcenie kontynuacji beznadziejnego Ghost Ridera. Najwyraźniej się sprzedał…

W przeciwieństwie do poprzedniego ten zwiastun wygląda obiecująco. Tak jak i obsada: Rachel Weisz, Naomi Watts, Daniel Craig. Film Johna Sheridana nosi polski tytuł Dom Snów i wzbudził moje zainteresowanie.

Już w kinach możemy podziwiać kolejną część filmowego tasiemca. A ja chyba oszukam przeznaczenie i tym razem daruję sobie seans.


Gatunek:
Akcja
Reżyseria: Zack Snyder;
Scenariusz: Zack Snyder, Steve Shibuya
Rok produkcji: 2011;
Produkcja: USA


Film recenzuję dopiero teraz, gdyż czekałem na rozszerzoną wersję na DVD. Zack Snyder musiał wyciąć drażliwsze sceny do kin, by dostać kategorię wiekową pozwalającą młodszym widzom fascynować się laskami w mini odstrzeliwującym co popadnie i komu popadnie.

Fabuła jest zakręcona i, co najważniejsze, nie ma właściwie żadnego znaczenia. BabyDoll trafia z woli ojczyma do szpitala psychiatrycznego. Jest to równocześnie (bo akcja toczy się na trzech poziomach świadomości) burdel, którym zarządza niejaki Blue. Dziewczyna posiada umiejętnośc takiego oczarowania widzów swoim tańcem, że ci zapominają o Bożym świecie. Wtedy przenosi siebie i swoje kompanki (Rocket, Sweat Pea, Amber i Blondi) do rozmaitych światów rąbanki. (ale rym :P )

Wizualnie jest tak, jak na Zacka Snydera przystało – świetnie. Ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Po raz kolejny reżyser udowodnił, że jest także mistrzem łączenia obrazu z dźwiękiem. Ścieżka dźwiękowa do filmu zachwyca, a połączona z obrazem stanowi orgię kinomana. Gorzej niestety jest z fabułą…

Rozumiem te wszystkie psychodeliczne zagrywki, jednak warto byłoby w filmie zaznać trochę typowego dla szpitali psychiatrycznych niepokoju. Nie! Tu wszystko pokazane jest od początku do końca, jakby Snyder traktował swoich widzów jak idiotów. Przez to nie można odczuć sympatii niemal do żadnej z dziewczyn. Najbardziej przypadły mi do gustu kreacje BabyDoll i Sweat Pea – były najbardziej wyraziste, choć i to był zabieg łopatologiczny.

Podobnie najmocniejszą stronę filmu stanowi początek. Wspaniały prolog  z coverem Sweet Dreams zapowiada znakomity spektakl. Tak jednak nie jest. Dziewczyny w skąpych wdziankach przenoszą się do różnych światów i toczą zaciekłe boje z różnorodnymi przeciwnikami. Nie powiem, sceny są bardzo ładne i jako osobny film z pewnością przypadłyby mi do gustu. Jednak w połączeniu z wątkiem ucieczki od oprawcy, wypadają blado. Po prostu taki miszmasz, gdzie miało być wszystko a wyszło nic.

Miłośnikom zapomnienia się na Sali kinowej, popcornu i ostrej jazdy film mogę polecić podwójnie. Zabawa jest przednia, jeżeli zechcemy wyłączyć mózg. Ci, którzy szukają sentymentalnej zabawy, rodem z Watchmanów, powinni sobie darować…


  • RSS