Gatunek:
Horror
Reżyseria: Friedrich Wilhelm Murnaua
Scenariusz: Henrik Galeen
Obsada: Max Schreck,  Greta Schroeder, Georg H. Schnell, Alexander Granach
Rok produkcji: 1922
Produkcja: Niemcy


Filmy kultowe, to dzieła twórców, którzy wypracowali swój własny, niepowtarzalny sposób wyrazu, cieszący się popularnością wśród widzów. Nosferatu: Symfonia grozy z pewnością do takiej grupy należy. Jest to jeden z pierwszych horrorów w historii kina! Wyreżyserowany w 1922 roku przez Friedricha Wilhelma Murnaua, szybko zdobył wszechstronne uznanie.

Postać wampira przybliżyły nam już setki filmów. Ówcześnie był to temat na topie, zwłaszcza przez zmieniające się oblicze tej mrocznej postaci. Kamieniem milowym w dotychczasowym obrazie wampira była powieść, irlandzkiego dziennikarza, Brama Stokera pod tytułem „Drakula”. Ta sławna gotycka nowela czekała ponad dwadzieścia lat na pierwszą ekranizację. Ze względu na prawa autorskie, twórcy Nosferatu nie mogli wykorzystać prawdziwych imion bohaterów. Z niezwykłego podobieństwa do prozy Stokera wynikło później wiele konfliktów. Między innymi Florence Stoker, żona pisarza, sądziła się z twórcami o prawa autorskie. Murnau stworzył niemniej jednak dzieło kultowe, które na zawsze wpisało się jako potężny pozytyw kina grozy.

Akcja rozgrywa się głównie w niemieckim mieście, Wisborgu. Młody pośrednik nieruchomości -Thomas Hutter (książkowy Jonathan Harker) -wybiera się do Karpat, w poszukiwaniu grafa Orloka (Drakuli), by sprzedać mu posiadłość, w swoim rodzinnym mieście. Nie wie niestety, że klient jest wampirem. Hrabia zauroczony zdjęciem żony Thomasa, zamyka Huttera w zamku i samotnie wybiera się do niemieckiego miasta. W porcie, okazuje się, że nowo przybyły statek jest opustoszały. W mieście grasuje zaraza i niezwykle groźny wampir…

Film wywołał wiele kontrowersji. Związane one były często z odczytywaniem go, jako parafrazy nazistowskiego terroru. Mimo wszystko ocalał i możemy podziwiać go także dziś. Reżyser wady kina niemego przeobraża bardzo pomysłowo, tworząc z nich atuty. Groza Nosferatu wyziera wszędzie. Zarówno w scenach ataków wampira, jak i charakterystycznych ujęciach krajobrazu.

Forma ucierpiałaby znacząco, gdyby zabrakło fantastycznych aktorów. Mogliśmy tutaj zobaczyć ówczesną gwiazdę kina niemieckiego, Gretę Schroeder. Z powierzonego jej zadania wybrnęła znakomicie. Równie niesamowity był odtwórca roli Hardinga, Georg H. Schnell . I oczywiście największa gwiazda. Max Schreck, jako tytułowy  Nosferatu, czyli graf Orlok. Aktor ten tak dobrze wcielił się w postać wampira, że zaczął być z nim utożsamiany. W dwutysięcznym roku E. Elias Merhige nakręcił film, przedstawiający fikcyjne zdjęcia z planu filmu. Całość zakładała fakt, jakoby Max Schreck naprawdę uśmiercał swoje ofiary, gdyż naprawdę był wampirem! Chyba każdy aktor marzy o tym, aby zagrać tak dobrze.

Podczas projekcji widzimy wiele przestarzałych efektów, które w czasach kręcenia były niezwykle oryginalne. Przykładem mogą być: wstawanie z trumny w pionowej pozycji, niezwykle szybkie przemieszczanie się karety, itp. Teraz mogą nas śmieszyć. Oglądając film starałem się wykazać zrozumieniem, co do techniki montażu.
 
Produkcja powstała w czasach rozkwitu niemieckiego ekspresjonizmu. Reprezentowała nurt fantastyczny. Społeczeństwo zaczęło przyzwyczajać się do wszechobecnej tematyki śmierci. Większość filmów owiana była aurą tajemniczości, gdyż uświadamiano sobie, że największe emocje wśród widowni wzbudza zabójstwo i groza. Nosferatu: Symfonia Grozy był jednym z najważniejszych przedstawicieli nurtu.

Mimo przestarzałych efektów Nosferatu nadal wzbudza niezwykłe emocje. Niektóre sceny na zawsze zapadną nam w pamięć. Choćby słynne skradanie się wampira, czy rzeź na statku. Film mógłbym polecić jedynie fanom kina grozy. Jednakże jest to dzieło przełomowe w historii kinematografii, więc zachęcam każdego!